września 10, 2009

Był sobie słoń.


Halo. U nas dużo słońca. Za oknem, w domu i na papierze same energetyzujące kolory. Cieplutkie, milutkie i nastrajające optymistycznie. Dziś wspólnymi siłami i łapkami (tzn. moimi i Stasiowymi) powstał słoń dla Michała do pracy. Może troszkę koślawy, ale za to uśmiechnięty i cały w słonecznej gamie kolorystycznej. Najpierw było wspólne malowanie, a potem wycinanie i przyklejanie. Efekt? Powinien wywołać uśmiech...:))
Miłego dnia:)

6 komentarzy:

  1. oooo, jaki piękny, bijący ciepłem słoń... Taki... przytulaśny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. uśmiech od ucha do ucha!

    śiwtny jest ten misz - masz zdjęciowy z dynią, pestkami i kredą (kredkami?)
    takie chyba już jesienne te kolorki...

    OdpowiedzUsuń
  3. w sam raz na dzisiejszy chmurny poranek:) macham ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aulik, te kredeczki to suche pastele (te są w wersji sprasowanej). Uwielbiam nimi malować.
    Macham do wszystkich ciepło (Hej Edytko!).

    OdpowiedzUsuń