grudnia 31, 2009

Jedno małe słowo.


Cudownie świąteczny czas za nami. To była pora dobrych życzeń i ciepłych spojrzeń. Najwyższy czas przygotować się na to co nowe. Pomarzyć troszeczkę i śmiało, z dawką świeżej energii powitać najbliższy czas . Nie planuję stworzenia listy postanowień noworocznych. Wybieram za to jedno małe słowo, które będzie dla mnie drogowskazem, siłą napędową na cały przyszły rok. W tym postanowieniu podążam za Ali Edwards, która jest inicjatorką tego pomysłu już od kilku lat. Więcej tutaj. Pierwszy raz wybrałam swoje słowo w zeszłym roku i namówiłam do tego mojego Michała. W tym roku moim słowem jest harmonia. Będę do niej dążyć w różnych aspektach życia. To będzie wielka sztuka kompromisu, cierpliwości i patrzenia na wszystko we właściwych proporcjach. Odnalezienia w sobie łagodności i stanowczości. Mam nadzieję, że harmonia we mnie i wokół mnie pozwoli mi więcej z siebie dawać i tworzyć coś więcej niż tylko kolorowe obrazki:)
Szczęśliwego Nowego Roku!

grudnia 23, 2009

Niech Dobre słowo idzie w świat. Radosnych Świąt.

{Kliknij na obrazek by powiększyć}

Starym zwyczajem w tym wyjątkowym czasie wysyłam DOBRE słowo w świat. Spokojnych i pełnych ciepła świąt. Niech znikną wszystkie spory, a w naszych domach zagości życzliwość i uwaga nad drugim człowiekiem. Wam Drodzy tu goście chcę jeszcze życzyć szczęśliwej gwiazdy. Nie gwiazdki z nieba, ale tej wielkiej i mądrej, która będzie prowadzić Was właściwą ścieżką. Niech w tle cichutko rozbrzmiewa wesoła kolęda, dając Wam radość i moc, płynącą prosto z Betlejem.
Karolina

"Jezu Tobie dziś składamy
serca pełne cichej wiary
i z pokorą wysławiamy
miłosierdzia Twego dary."

grudnia 21, 2009

Przedświąteczny czas.



Dziś obudziłam się z myślą, że niedługo wszystko się całkiem zmieni. Zmieni się nie tylko nasze życie, ale zmienią się też nasze serca. To dla nas prawdziwy czas oczekiwania i nadziei. Przebija to z każdej chwili spędzonej wspólnie. Czekamy, a towarzyszy nam wiara i radość. Za oknem prószy białym puchem z nieba, wszędzie drzewa otulone w białe kołderki. Jest pięknie. Wykorzystujemy każdą wolną minutkę na białe szaleństwo. Staś uwielbia turlanie w śniegu, rzucanie śnieżkami i zabawę na sankach. Ja uwielbiam jego szczery śmiech po takiej zabawie i wyszczypane policzki, co wyglądają jak u malowanej lali. Szkoda, że święta mają być bez śniegu. U nas w domu już całkiem świątecznie, od rana pachnie świeżo pieczonymi, korzennymi ciasteczkami i cytrynowym lukrem, który przylepia się do małych paluszków. Ostatnia, kuchniowa dekoracja ukończona z jelonkowym obrazkiem w roli głównej. Jutro jak siły pozwolą upieczemy kruche ciasteczka z żurawiną i udamy się na ostatnie przedświąteczne zakupy. Ja i Staś, duet doskonały.

To będą nasze pierwsze święta poza rodzinnym domem (zostajemy w Krakowie). Właściwie, to wszystko zaczyna być inne niż dotąd. I tak sobie myślę, może te święta będą jednak białe, jeśli wszyscy będziemy tego dostatecznie pragnąć?
Miłego przedświątecznego czasu.

grudnia 14, 2009

Idzie zima.



Wreszcie tu jestem. Po zawirowaniach sprzętowych, które jeszcze dziś mocno dały o sobie znać mam nadzieję, na spokojne dokumentowanie czasu przedświątecznego. Ojej od czego zacząć. Może od ważnych przyjemności. W mikołajki byliśmy w teatrze lalki i maski na pięknym przedstawieniu "Calineczka". To pierwsze zetknięcie Stasia ze sceną na żywo. Duże emocje, fajna zabawa i niezapomniane zetknięcie z teatrem, który sprawia, że wszystko wokół jest inne. Nowa perspektywa w oglądzie świata, nuta rozmarzenia i zamyślenia nad nim, to niewątpliwe plusy bycia ze sztuką i żywym słowem. Po za tym całkiem przyjemnie spędzamy ten grudniowy czas. Upiekliśmy masosolne, pachnące ozdoby choinkowe, poszyłam jeszcze kilka drobiazgów świątecznych w tym słodką girlandkę serduszkowo dzwoneczkową. Dzisiaj skończyliśmy nasze choineczki steropianowe, ozdobione przeróżnymi guzikami. W domu pojawia się pomalutku ta cudowna atmosfera, która nas rozgrzewa i wprawia w dobry nastrój. Świeca adwentowa mruga maleńkim ognikiem niedaleko wierzbowych gałązek, na których zamieszkały papierowe ptaszki. Pięknie. Teraz jest już wieczór, za oknem chwyta mróz a my sięgamy po literaturę. Stasiu aktualnie jest zasłuchany w opowieściach o furmanie Szejtroczku i o gajowym Chrobotku.
Ach, powyżej malowane opowiastki. Piernikowy domek, Świąteczna poczta (moje kartki świąteczne już gotowe, tylko jeszcze dobre słowo do nich dołączę i niech lecą w świat) i Idzie zima z tekstem "keep warming"( z intencją bożonarodzeniową, obdaruj ciepłem). Dwie little collection czekają na swoją kolej, mam nadzieję, że do końca roku uda się je zrealizować.


A to nasze choinkowe pierniczki.

p.s
W poniedziałek 7 grudnia skończyłam 30 lat. Wow!
Nota do siebie.
Pełna powaga wobec trójkowej czołówki. Co mogę zanotować o sobie na tym etapie życia. Może to, że staram się być człowiekiem uważnym. Uważnym na życie i na to, co mam pod samym nosem. Od kilku lat moje życie toczy się ścieżką, którą naprawdę pragnę iść. To chyba sukces, a może szczęście? Mam marzenia, które pomału się realizują. Jakie bariery napotkam, nie wiem, ale przecież one po to są by nas umacniać i by je przełamywać. Pierwsza taka duża próba za mną, a co przede mną?
Na okoliczność tej wyjątkowej okazji dziękuję za życie, za to, że jestem (kim jestem, chociaż to trudne), za miłość, za serca, które chcą dawać i te, które potrafią brać (to wielki dar). Amen.


I na koniec piękne podziękowania dla Joli za wyróżnienie. Przepraszam, że dopiero teraz wspominam. Schowałam je do prywatnego skarbczyka:)
Pozdrawiam wszystkich ciepło, bo temperatura nieubłaganie spada w dół.

grudnia 01, 2009

Memo.


Wspaniały, rodzinny weekend za nami. Wreszcie spędziliśmy trochę czasu w plenerze i odetchnęliśmy świeżym powietrzem. Bardzo tego potrzebowaliśmy. Pogoda była idealna i mogliśmy pochrupać pieczone ziemniaczki i prażone migdały na krakowskim ryneczku. To był czas konieczny do odnotowania w moim wewnętrznym pamiętniku. O tyle cenny, że przed nami takich wspólnych wypraw będzie coraz mniej. Lekarz zalecił więcej polegiwania i oszczędzania się. Rozumiem to doskonale i staram się robić wszystko, by się do tego stosować. Po ciężkim przebiegu pierwszej ciąży i tak jestem wdzięczna losowi, że mogę przebywać w domu, robić ulubione rzeczy, jeść smaczne potrawy upichcone własnoręcznie, we własnej kuchni i z możliwie największą ufnością wyglądać czasu, gdy będzie nas więcej. Tak naprawdę dziękuję za każdy dzień.
Jeszcze udało mi się ukończyć memo (przynajmniej w wersji elektronicznej i o minimalnej liczbie elementów). Bardzo się z tego cieszę, bo jest to jeden z moich pomysłów świątecznych. Docelowo memo ma być naklejone na białą tekturę i przeklejone folią. Mam nadzieję, że uda się pomysł zrealizować do końca. Te proste obrazki wykonane są piórkiem, następnie zeskanowane i podkolorowane w programie graficznym. Można będzie je więc wykorzystać na wiele sposobów. No i mam nadzieję znacznie rozbudować je tematycznie i pod kontem nauki literek. Wszystko to na ile później czas pozwoli:)
A poniżej różane serca dla najbliższych i dzika róża ułowiona na kleparzu. Wygląda tak pięknie, wdzięcznie i odświętnie, że od razu zmieniła atmosferę naszego pokoju. Do kuchni zaplotłam już wianek i zawiesiłam papierowe ozdoby. Ach, bardzo lubię takie małe metamorfozy różnych, domowych kątów.


Ostatnio wiele się u nas dzieje w dziale literatury dziecięcej. Mamy nowe hity, nowych ulubionych autorów, ale o tym już w następnym poście. Teraz zmykam jeszcze trochę polegiwać na kanapę:)
Spieszę jeszcze szybko podziękować za Wasze odwiedziny i komentarze, które niezmiennie sprawiają mi przyjemność i podnoszą "na duchu".
Zostawiam Was z dobrymi myślami i parującym imbrykiem imbirowej herbaty.