


Wreszcie tu jestem. Po zawirowaniach sprzętowych, które jeszcze dziś mocno dały o sobie znać mam nadzieję, na spokojne dokumentowanie czasu przedświątecznego. Ojej od czego zacząć. Może od ważnych przyjemności. W mikołajki byliśmy w teatrze lalki i maski na pięknym przedstawieniu "Calineczka". To pierwsze zetknięcie Stasia ze sceną na żywo. Duże emocje, fajna zabawa i niezapomniane zetknięcie z teatrem, który sprawia, że wszystko wokół jest inne. Nowa perspektywa w oglądzie świata, nuta rozmarzenia i zamyślenia nad nim, to niewątpliwe plusy bycia ze sztuką i żywym słowem. Po za tym całkiem przyjemnie spędzamy ten grudniowy czas. Upiekliśmy masosolne, pachnące ozdoby choinkowe, poszyłam jeszcze kilka drobiazgów świątecznych w tym słodką girlandkę serduszkowo dzwoneczkową. Dzisiaj skończyliśmy nasze choineczki steropianowe, ozdobione przeróżnymi guzikami. W domu pojawia się pomalutku ta cudowna atmosfera, która nas rozgrzewa i wprawia w dobry nastrój. Świeca adwentowa mruga maleńkim ognikiem niedaleko wierzbowych gałązek, na których zamieszkały papierowe ptaszki. Pięknie. Teraz jest już wieczór, za oknem chwyta mróz a my sięgamy po literaturę. Stasiu aktualnie jest zasłuchany w opowieściach o furmanie Szejtroczku i o gajowym Chrobotku.
Ach, powyżej malowane opowiastki. Piernikowy domek, Świąteczna poczta (moje kartki świąteczne już gotowe, tylko jeszcze dobre słowo do nich dołączę i niech lecą w świat) i Idzie zima z tekstem "keep warming"( z intencją bożonarodzeniową, obdaruj ciepłem). Dwie little collection czekają na swoją kolej, mam nadzieję, że do końca roku uda się je zrealizować.

A to nasze choinkowe pierniczki.
p.s
W poniedziałek 7 grudnia skończyłam 30 lat. Wow!
Nota do siebie.Pełna powaga wobec trójkowej czołówki. Co mogę zanotować o sobie na tym etapie życia. Może to, że staram się być człowiekiem uważnym. Uważnym na życie i na to, co mam pod samym nosem. Od kilku lat moje życie toczy się ścieżką, którą naprawdę pragnę iść. To chyba sukces, a może szczęście? Mam marzenia, które pomału się realizują. Jakie bariery napotkam, nie wiem, ale przecież one po to są by nas umacniać i by je przełamywać. Pierwsza taka duża próba za mną, a co przede mną?
Na okoliczność tej wyjątkowej okazji dziękuję za życie, za to, że jestem (kim jestem, chociaż to trudne), za miłość, za serca, które chcą dawać i te, które potrafią brać (to wielki dar). Amen.I na koniec piękne podziękowania dla
Joli za wyróżnienie. Przepraszam, że dopiero teraz wspominam. Schowałam je do prywatnego skarbczyka:)
Pozdrawiam wszystkich ciepło, bo temperatura nieubłaganie spada w dół.