września 18, 2009

Super.

Hej. Tutaj trochę zamieszania, nadganiania zaległości i zwykłych, codziennych obowiązków. Już czas, by solidnie przysiąść do mojej plan listy i trochę lepiej wszystko rozplanować. Jedno jest pewne, najbliższe tygodnie poświęcam na malowanie. Wcześniej muszę posegregować prace i zrobić przegląd w materiałach, a potem.... niech się dzieje, co ma się dziać.
Z innej beczki. Zrobiłam ekspresowy wieszaczek na stasiowy, piżamkowy worek. Zamalowałam poprzedni motyw i ciach, prask zrobiłam nowy (bardzo, bardzo prosty). Pasuje idealnie, choć wykonanie wieszaczka idealne nie jest:)
A zarówno do takich, jak i innych chrupiących przysmaków mam ostatnio wielką słabość....:)
Dzisiaj. Cieplutko i słonecznie. Stasiek znowu chętnie pomyka do przedszkola. Widać odznaka "dzielnego przedszkolaka" z gwiazdą szeryfa poskutkowała. Teraz chłopaki dzielnie, rano maszerują, jeden do swojej pracy, drugi do swojej tzw. pracy przedszkolnej- jak sam twierdzi i wymieniają po drodze wszystkie marki samochodów (ja, do tej zabawy się niestety nie nadaję, chociaż nieźle rozróżniam kolory:)) Wygląda to tak: Tato, a ten jak się nazywa?... A ten?...A ten?...I tak do samego przedszkola:) Dobrze, że tato ma anielską cierpliwość i odpowiednią wiedzę.
Ostanimi czasy jednym z ulubionych słów naszego synka jest słowo SUPER. A teraz uwaga, będzie scenka z życia wzięta. Główny bohater, wiadomo Staś, spotyka starszego kolegę. Kolega ma "muchy w nosie" i wszystkie stasiowe zagadywajki zbywa (wiadomo taki nachalny maluch go tu zaczepia). Wiecie co moje kochane chłopaczysko zrobiło? Powiedziało mu tak: " A ja jestem super, wiesz?" I żeby takie poczucie własnej wartości mu pozostało na zawsze. Koniec. Kropka.
Miłego weekendu!

2 komentarze:

  1. ojoj, jaki przyjemny, ciepły i przytulny blog! Cieszę się, że tu trafiłam :) od razu linkuję! ... i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń