października 05, 2009

Dokąd odlatują nasze marzenia?

To będzie chyba ostateczny tytuł obrazu. Tym razem w formie pytania luźno rzuconego z wiatrem. Zawsze wyobrażałam sobie marzenia jako coś unoszącego się nade mną, orbitującego wokół mnie. Pokazującego mi kim mogę być i co mogę posiadać. Jaki jest los naszych marzeń? Spełniają się, zmieniają, odlatują zapomniane, mieszają się z innymi marzeniami- już nie naszymi, dojrzewają? Ciekawa musi być droga każdego marzenia, czy długa, czy krótka zawsze zajmująca bo dotycząca człowieka. Dziś chcę wierzyć, że marzenia zawsze determinują do dobrego, zmieniają na lepsze i mają siłę, by stworzyć nową rzeczywistość. Pamiętasz jeszcze swoje marzenia, te małe i te większe? Jaki spotkał je los. Te myśli krążą gdzieś wokół tego obrazu. Namalowałam go na podstawie Little collection 50 na większym formacie 56 /42 cm.
A poniżej kolejna mała praca. Była to fajna zabawa z fakturą i próbkami nowej techniki. Jeszcze nie wiem, czy się w niej odnajdę.


Dziś wietrzny dzień. Wyskoczyłam z domu tylko na chwilę, ale zdążyłam odczuć jego przenikliwość. Nie przepadam za wiatrem, nawet gdy świeci słońce. Złodziej ciepła, tak go po cichu nazwałam. Całe szczęście mój ukochany, czerwony, jesienny płaszczyk na mnie pasuje i mogę się w nim jeszcze dopiąć. Przynajmniej na razie...
Pozostawiam Was z dobrymi myślami.
Miłego dnia, bez wiatru, za to ze słońcem.

3 komentarze:

  1. Prześliczne te akwarelki. Niech się spełniają Twoje marzenia, te małe i większe, ale kolejne niech wciąż zaludniają kartki i podobrazia :)

    OdpowiedzUsuń