listopada 03, 2009

Myszorek, sówka Płomykówka i dużo słońca.










Od wczoraj mamy piękne, piękne, piękne słońce! Wdychanie mroźnego powietrza i brodzenie po kostki w liściach podziałały na mnie upajająco. Wybrałam się na naprawdę długi spacer. Chciałam złapać każdy promyk i jak najwięcej kolorów zabrać ze sobą do domu. Kilka godzin przedpołudniowego grania ze słońcem, a potem mały spacer ze Stasiem na ciasteczka i małe cappuccino zrobiły swoje. Wierzcie mi, wieczorem ległam na kanapie jak pies Pluto. Dosłownie. No ani ręką ani nogą... Tylko książka, puchowa poducha i kamienny sen.
Dzisiejszy dzień płynie spokojniej. Mam dwie małe Little collection 64 , 65 i zaczęłam kolejną pracę przy maszynie do szycia. Będzie mnie kosztowała sporo wysiłku, ale co mi tam. Ból pleców jakoś przeżyję. Od ostatniej latającej poduchy powstały jeszcze mysie uszy i ogonek. HA, ha mamy myszkę Franciszkę w domu pod postacią Stasia. Nie wiem czy wiecie, takie ogony są super bombowe i myszki też:)
A w piątek mamy ważną imprezę w przedszkolu. Mam nadzieję, że NIC nie stanie nam na drodze i Staś zostanie oficjalnym żaczkiem przedszkolaczkiem.

6 komentarzy:

  1. Wspaniałe obrazki i fotografie :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myszorek cudny i Twoje zdjęcie jakie ładne.
    Dużo zdrówka dla Was...

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje ilustracje sa takie pogodne, uspokajajace i melancholijne. Bardzo lubie tutaj zagladac. Bardzo piekne mozaiki!

    OdpowiedzUsuń
  4. ten House of Art to bylam ja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolinko zapraszam Cię na chwilkę do mnie :)

    OdpowiedzUsuń