grudnia 31, 2008

Zaczarowana dorożka...

"Zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowany koń.."(Gałczyński)
Ostatni dzień roku. Niech będzie trochę prozaiczny, trochę zaczarowany. To był dobry rok. Tyle rzeczy do zapamiętania, do wspominania, tyle rzeczy za które mogę dziękować. Więcej tych dobrych, od tych złych. Tyle różnych rzeczy, które rozpoczęłam i które będę kontynuować, a także nowych, które przyszły rok zapoczątkuje. Dziś jestem naprawdę dobrej myśli i czuję, że z nową energią powitam Nowy Rok. A będzie on w tempie allegretto (czyli umiarkowanie, ale ruchliwie, mam taką nadzieję).
Dla mnie i naszej rodziny to był szczęśliwy rok, z ufnością patrzę w przyszłość...
Nie mam żadnych noworocznych postanowień, ale mam drogowskaz, który (bardzo w to wierzę) poprowadzi mnie w dobrym kierunku...!
Szczęśliwego Nowego Roku!

grudnia 30, 2008

W stronę słońca.


W grudniowym journalingu zrobiłam sobie małe podsumowanie roku. Między innymi znalazły się tam moje słowa na rok 2009. Teraz pomalutku jedno wysunęło się na prowadzenie. Direction, kierunek, cel. Pomysł na własne słowo, które będzie punktem wyjścia na cały rok znalazłam tutaj.
"A single word can be a powerful thing. It can be the ripple in the pond that changes everything. It can sharp and biting or rich and soft and slow."
Ali Edwards jest dla mnie źródłem ciągłej inspiracji, bardzo wiele się od niej nauczyłam. Tak więc obrać kierunek i nie plątać się przez cały rok. Co prawda "(...) jedynie dzieci wiedzą czego szukają"(Antoine De Saint Exupery), ale może ja też coś postanowię. Przynajmniej będę szukać w określonym kierunku.
Dziś. Co za słońce, oślepiające, połyskujące na wieżyczkach, podświetlające witraże, mieniące się na "kocich łbach", wyglądające zza rogów uliczek, skrzące się na szronie osiadłym na trawie, na murach. Przepięknie. Na dzisiejszym spacerze Stasio miał całkiem mrozem wyszczypane policzki, przy tym buzię bardzo uśmiechniętą i gadającą, i chrupiącą precelka. Ja zmarzluch ostatni siedzę pod kocykiem i popijam gorącą, czarną, dobrze przyprawioną kawę. Tak sobie myślę, czas już namalować coś na dużym formacie. Może grającego kapelusznika...





grudnia 29, 2008

O krok dalej.



Jestem tu znowu. Wróciliśmy. Pożegnaliśmy rodzinne strony, by w Krakowie powitać Nowy Rok. Nawiasem mówiąc jest On już tuż tuż, zaraz za progiem. Czas na postanowienia i nutę refleksji. To przepis na najbliższe dni.
Na święta prawdziwy śnieg nie spadł, ale łaskawie opruszył pola i łąki. Złapał mrozik i nawet w niektórych miejscach skuł ziemię lodem. Można było przyjemnie spacerować i nabrać cudownych rumieńców.
Wyśpiewujemy kolędy, hej! kolędy. W naszym domu, ostatnimi czasy jakoś wszystko toczy się wraz z muzyką. Rozbrzmiewają różne głosy, w tym nasze. Pewnie za sprawą Małego Człowieczka, który odkrył swoją pasję do śpiewania i grania.
Tak to już z dziećmi jest, nigdy nie wiadomo ile nowych furtek przed nami otworzą. Jak wiele dzięki nim odkryjemy i jak wiele się nauczymy...


Dziś odwiedziliśmy sklepik, w którym mają duży wybór przypraw. Kupiłam te ulubione i jedną nową do kawy. Mieszanka kardamonu, imbiru i cynamonu. Oj szczypała, szczypała zostawiając gorzkawą, ostrą nutę w ustach. Pycha!

grudnia 24, 2008

Wigilijny dzień.


Powyższe zdjęcie nie jest mojego autorstwa, ale podoba mi się pomysł i przeuroczy klimat.
Zgodnie ze starym zwyczajem życzmy sobie Wesołych Świąt. Niech nas umocnią i pozwolą odnaleźć dziecięcą radość i zachwyt nad światem.
Wyjeżdżamy. W drogę!

grudnia 23, 2008

Choinka.

Tradycyjnie po choinkę wybraliśmy się na Stary Kleparz. Miejsce dobrze nam znane. Odwiedzamy je co tydzień, by zaopatrzyć domową spiżarnię. Mamy tam zaprzyjaźnione stoiska, ulubione przysmaki. Tym razem było bardzo świątecznie i to nie dzięki kramom z ozdobami choinkowymi. Całą atmosferę tworzyły suszone owoce (ogromne śliwki i gruszki na kompot wigilijny), warzywa, zielone drzewka.
Nasza choinka już odświętnie ubrana gości w domu. Teraz jest już całkiem pięknie...








Mam refleksyjny plan na te święta, może stanie się on naszą tradycją.
Pomyśleć, zapisać, zrobić sobie taką prywatną listę wszystkich dobrych rzeczy, które spotkały mnie od ludzi. Od bliskich i niebliskich, całkiem obcych. Po co? Może żeby w te święta, koniec Starego i początek Nowego Roku wejść z bagażem Dobrych rzeczy, Dobrych myśli. To będzie mój największy prezent. Niematerialny, od ludzi...
Tak sobie filozofuję, to nieodłączna część mojej natury (kropka).
Dzisiaj kawa z waniliowym mlekiem i kardamonem, pycha.

grudnia 22, 2008

Korzennych pierników czas.



Dzisiaj po domu snuje się korzenny zapach, otula świąteczne ozdoby, osiada na kredensie, wypełnia każdy kąt sprawiając, że czuję błogi spokój i przed bożonarodzeniową radość. Pomocnik spisał się na medal, uczciwie dzieląc czas między wałkowanie piernikowego ciasta, a śpiewanie sieje je je, sieje je je ....sieeeejeee jeee.
Pierniczki palce lizać, chrupiące i aromatyczne.
Pomału szykujemy się do świątecznej podróży w rodzinne strony. Podobno spadnie śnieg, oby się sprawdziło! Biała wigilia, biały świat, jasno i świetliście....tak mi się marzy.
Jaka pyszna kawa, chyba czas na małą dolewkę.

grudnia 19, 2008

Piątek spod znaku parasola.


" Z uśmiechem na twarzy człowiek podwaja swoje możliwości" {przysłowie arabskie}
Muszę to sobie zapamiętać. Lubię cytaty, lubię mieć jakąś myśl przewodnią na dany dzień, tydzień, miesiąc.
Dziś dzień spod znaku parasola. Pada z nieba deszczowy śnieg tworząc bure kałuże i posępny nastrój wkoło . Uzbrojona w kubek z czarną kawą staram uśmiechać się do siebie i świata.
Mamy piątek, co oznacza, że mogę zniknąć w pracowni na jakiś czas. W głowie mam mały plan, który zrealizuję. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Little collection 29

Little colllection 30
A oto i mój pomysł na dziś, sekwencja. Okazało się to wcale nie takie proste do wykonania jak na początku sądziłam. Podobne, a różne... Taki sposób pracy pobudza wyobraźnię i włącza myślenie więc od czasu do czasu będę go wykorzystywać. Na koniec powstała praca Little collection 31, do której jest taki o to cytat:
"Moja wyspa tworzy cały świat, wszystko się na niej znajduje, jest akurat w miarę duża. Och, jaki jestem szczęśliwy, jakbym cały świat trzymał w łapce"(Tato Muminka). Nie jestem przekonana o poprawności tego cytatu, ale tak go zapamiętałam.

grudnia 18, 2008

Wesoły czwartek.





- Po prostu ja ciężko pracuję - powiedział niespełna trzyletni Staś.
- Zobacz jak mój wałek mi pomaga. No jak tam ci się pije herbatkę mamusiu?
Co za wspaniałe przedpołudnie. Od rana mieliśmy już poważne plany, ale była to tajemnica (przed reniferkiem rzecz jasna). A potem HURA! ciasteczka, pieczemy ciasteczka.
Dzielny, mały człowiek ... Tyle radości rozbrzmiewało w naszej kuchni, tyle zabawy, a ile jeszcze przyjemności z chrupania przed nami i pakowania pachnącej paczuszki dla sąsiadów. Doceniam ten czas...jedyny taki w roku.



Nasze kuchenne dekoracje. Pomysł na wianuszek ze wstążek znalazłem na blogu Elise Blaha. Kapitalny pomysł. Obok ozdoba z gałęzi winogrona. Mało bożonarodzeniowa, ale bardzo świąteczna. Choineczkę zrobiliśmy wspólnie, ja i Staś, jako że nie może się doczekać ubierania tej żywej, prawdziwej.
Pyszna kawa!

grudnia 17, 2008

Little collection 28


Pomysł na Little collection narodził się, kiedy zaczęłam myśleć o zapisywaniu codzienności. Są to prace na małych formatach, obejmujące wszystko. Wszystko, co mi przyjdzie do głowy. Czasem naiwne, czasem proste, refleksyjne, niektóre będące punktem wyjścia do większych obrazów. Mam nadzieję dojść do liczby 99 (żeby mieć jakiś cel), a może i dalej... Dzięki temu zaczęłam często malować. Okazało się, że mały format jest trudną formą i trzeba się jej nauczyć. Cieszy mnie to, bo mam poczucie, że robię kolejny duży krok do przodu.
Oby tak dalej!
Obrać kierunek, to jedno z moich słów na 2009 rok.
Wcześniejsze Little collection można zobaczyć tutaj.

Day by day. Knedelki.


To było bardzo owocne, wspólne lepienie knedelków. Ten scrap nie jest najbardziej aktualny, bo pochodzi z czasów kiedy były jeszcze śliwki, ale tak to właśnie wygląda i tak to właśnie jest. Jak widać pojawił się też prosiaczek - jeden ze stasiowych ulubieńców.

W tym roku zamarzyła mi się gałąź ostrokrzewu. Najchętniej widziałbym ją we wszystkich dekoracjach. Cóż, nie udało się jej dostać musi więc wystarczyć ta, którą sobie namalowałam. Lubię ten czas oczekiwania. Porządkowanie i stopniowe ozdabianie domu ma w sobie coś, co odnoszę również do siebie. To coś magicznego, wzbudzającego refleksję. Zamiatam wszystkie kąty również w sobie...


Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem herbatki cynamonowej. Ponieważ parzę ją w dzbanku i trzymam na kominku jej zapach roznosi się w kuchni przez większą część dnia. To nowy smak od Edyty. Dzięki, jest pyszna. W skali od 1 do 9 daję jej...

grudnia 16, 2008

Ostatni weekend.


Miniony weekend upłynął pod znakiem miłych spotkań i szykowania ostatnich podarunków dla najbliższych. Jako ostatnie powstały lawendowe woreczki. Uwielbiam ten zapach. Uwielbiam obdarowywać bliskich mi ludzi.

Jeszcze tylko wysprzątać dom, upiec ciasteczka (kruche z wisienką-moje ulubione).
Dziś
na obiad knedelki (z suszoną śliwką, bułeczką i masełkiem, Stasia ulubione). Może będę mieć pomocnika...

No to zaczynam...

Rzucam słowa gdzieś w próżnię...
Oto jestem. To miejsce będzie moim Manderlay, by znaleźć odwagę, poznawać siebie, poczuć pełnię . Ha, bardzo górnolotnie to brzmi - niech będzie i tak...
Na tą chwilę nic lepszego jak wziąć głęboki wdech i zacząć dokumentować codzienność. Oto jestem, na prawdę zaczęłam...
To będzie opowieść o moim życiu bycia artystą i mamą. Dwie role, mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała ich rozdzielać.

Dziś.

Pogoda zapomniała, że ma zobowiązania na grudzień i śnieg trzyma na inną okazję. Nie szkodzi poczekam. Na kilka godzin przyjdzie niania do Stasia, mam więc czas dla siebie - w pracowni.


Ostatnio ciągle mam obrazy w głowie, które przenoszę na papier. Doprawdy, cieszy mnie to ogromnie. Jakoś łatwo mobilizuję się do pracy. Twórczy czas! Hip, hip, la, la, la!
Z czarna kawą w nowy dzień.